Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuźnia Kulturalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuźnia Kulturalna. Pokaż wszystkie posty

9 lut 2021

Majowe recitale na Wilanowie

Maj stał pod znakiem kolejnych koncertów recitalowych na Wilanowie w odstępie tygodniowym. Bilet na ten drugi miałam zakupiony już dawno ale coś mi podpowiadało, że muszę być na tym pierwszym. Idąc za głosem wewnętrznym odkupiłam od kogoś bilet w I rzędzie (krzesła w Kuźni co recital stoją trochę inaczej) w zasadzie w ostatniej chwili. Pojechałam... Tym samym autobusem jechała także menadżerka. 
Po dotarciu na miejsce zobaczyłam, że na krześle leży mikrofon ten którego Michał używał przy śpiewaniu "King of the season" (kilka dni wcześniej była premiera singla). To miało być premierowe wykonanie - i to jakie - dwukrotnie bo i na zakończenie recitalu. Piosenka brzmiała zdecydowanie lepiej niż podczas premiery w "śniadaniówce".
Następnie był wszystkie utwory, które Michał śpiewał na poprzednich recitalach. 


8 mar 2018

Maraton czy ja oszalałam?

Szaleństwo zaczęło się w grudniu 2017 a dokładnie w święta Bożego Narodzenia kiedy to przyjaciółka spytała kiedy Michał ma koncert we Wrocławiu. Szybka decyzja i bilety kupione, co prawda w rzędzie IX ale są, tym bardziej, że to była premierowa trasa Classica Tour czyli połączenie klasycznych dźwięków operowych z rockowymi aranżacjami. Choć miałam obawy, ponieważ na dzień następny czyli 5.02 miałam kupiony bilet na recital Michała w Kuźni Kulturalnej na Wilanowie i nie wiedziałam czy dam radę przetrwać maraton. Zaryzykuję!
Dzięki Michałowi (tak można powiedzieć) mogłam nareszcie odwiedzić przyjaciółkę i być u niej gościem od soboty do wtorkowego poranka. Pierwszy raz też trafiłam do miasta Świdnica.
Czas spędzony w domu koleżanki był pięknym czasem - było sympatycznie, miło i mimo moich obaw, że może zwierzaki mnie nie polubią było wręcz przeciwnie.
W poniedziałek wieczór, choć było wtedy dość mroźno wybrałyśmy się do wrocławskiego Capitolu na koncert. Dla mnie nie był to pierwszy koncert ale pierwszy z trasy Classica (następne dwa już zabukowałam na marzec - Łódź, Warszawa). Spektakl był zupełnie inny niż dotychczas. Całość rozpoczynała się wokalizą Marleny, śpiewaną zza sceny i dopiero później pojawi się Michał. Przez pierwszą część przy ograniczonym świetle śpiewa znane wcześniej utwory, niestety technika bywa złośliwa i przy "Byle być sobą" mikrofon odmawia współpracy. Osobiście czekam z utęsknieniem żeby usłyszeć na żywo "Don't poison your heart" - zachwyt, mistrzostwo wokalne. Na Torwarze w 2016 słyszałam duet z siostrą ale teraz "Bo życie takie jest" było sto razy doskonalsze. Wokalizy na koniec utworu wykonane na jednym oddechu górne rejestry - tak umieją nieliczni. Słowa nie są w stanie tego opisać.
Tutaj możecie zobaczyć tylko krótki fragment nagrania: